Kontrakt B2B lekarza – dlaczego ZUS coraz częściej go kwestionuje?
Kontrakt B2B w branży medycznej jest powszechną formą współpracy, ponieważ daje lekarzom większą elastyczność oraz uproszczone rozliczenia. Jednak w ostatnich latach Zakład Ubezpieczeń Społecznych coraz częściej analizuje takie umowy, dlatego nawet rutynowa kontrola może zakończyć się poważnym sporem.
Co więcej, ZUS ocenia nie tylko treść kontraktu, ale przede wszystkim sposób jego realizacji w praktyce.
Więcej informacji o uprawnieniach i zasadach kontroli można znaleźć bezpośrednio na stronie ZUS.
Tło sprawy – lekarz na działalności gospodarczej
Sprawa dotyczyła lekarza specjalisty prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą, który od kilku lat współpracował z prywatną placówką medyczną na podstawie kontraktu B2B. Co istotne, nie było skargi ani konfliktu pomiędzy stronami.
Kontrola została wszczęta rutynowo, ponieważ ZUS analizował dokumentację płatnika składek.
W tym przypadku lekarz był przekonany, że forma współpracy jest bezpieczna. Jednak sama praktyka wykonywania usług stała się kluczowym elementem oceny urzędników.
Przebieg kontroli ZUS – co zostało zakwestionowane?
W trakcie kontroli ZUS przeanalizował zarówno zapisy umowy, jak i rzeczywiste warunki pracy. Następnie urzędnicy porównali je z kryteriami stosunku pracy.
W efekcie uznali, że kontrakt B2B ma charakter pozorny.
ZUS wskazał między innymi na:
- stałe godziny wykonywania usług,
- ograniczoną swobodę organizacyjną lekarza,
- faktyczną wyłączność współpracy,
- brak realnego ryzyka gospodarczego.
Z kolei powyższe elementy miały świadczyć o tym, że w praktyce relacja przypominała etat, a nie niezależną działalność gospodarczą.
Skutki finansowe kontroli – 380 000 zł ryzyka
W wyniku kontroli ZUS wyliczył zaległe składki na poziomie około 290 000 zł. Dodatkowo naliczono odsetki oraz sankcje, dlatego łączna kwota ryzyka wzrosła do około 380 000 zł.
Co ważne, odpowiedzialność została przypisana lekarzowi jako osobie fizycznej, a więc obejmowała również majątek prywatny.
W praktyce oznaczało to realne zagrożenie zajęciem rachunków bankowych oraz dalszymi czynnościami egzekucyjnymi. Jednocześnie lekarz musiał liczyć się z kosztami obsługi prawnej i podatkowej.
Kontrola ZUS a ryzyko karno-skarbowe
W takich sytuacjach nie chodzi wyłącznie o składki, ponieważ kontrola ZUS często stanowi początek szerszego postępowania.
W związku z tym przedsiębiorca może zostać objęty odpowiedzialnością karno-skarbową, nawet jeśli działał w przekonaniu, że umowa jest prawidłowa.
Informacje o odpowiedzialności karno-skarbowej wynikają wprost z przepisów, które można sprawdzić m.in. w serwisie Ministerstwa Finansów.
Jak w tej sytuacji zadziałała polisa Tax Protect?
Lekarz posiadał aktywną polisę Tax Protect, dlatego po otrzymaniu informacji o kontroli natychmiast zgłosił zdarzenie. W efekcie uruchomiono pełne wsparcie doradcze i prawne.
W praktyce oznaczało to:
- przejęcie kontaktu z ZUS przez doradcę podatkowego,
- przygotowanie stanowisk i pism procesowych,
- reprezentację w toku postępowania,
- brak konieczności finansowania obrony z własnych środków.
Co więcej, doradca uczestniczył w czynnościach kontrolnych, dzięki czemu możliwe było bieżące reagowanie na działania urzędników.
Finał sprawy – ograniczenie skutków kontroli
Postępowanie trwało kilkanaście miesięcy, jednak nie zakończyło się w sposób, który pierwotnie zapowiadał ZUS.
Część zarzutów została oddalona, natomiast pozostałe zakończyły się ugodą bez sankcji karnych.
Ostatecznie nie doszło do egzekucji ani zajęcia majątku lekarza.
Dzięki temu działalność mogła być prowadzona bez przerw, a stres i koszty zostały znacząco ograniczone.
Dlaczego ten przypadek nie jest odosobniony?
Kontrole kontraktów B2B w branży medycznej stają się standardem, dlatego każdy lekarz prowadzący działalność gospodarczą powinien brać pod uwagę takie ryzyko.
Ponieważ odpowiedzialność ma charakter osobisty, jedna źle skonstruowana umowa może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji finansowych.
Z tego powodu ochrona karno-skarbowa nie powinna być traktowana jako zbędny koszt, lecz jako realne zabezpieczenie w sytuacjach, które trudno przewidzieć.